Przeróbka BR110 na SM42
Ten dokument zaczerpnięty został ze strony FAQira
za zgodą autora
SM42 jest o wiele trudniejsza w wykonaniu od ST44, głównie ze względu na poręcze,
którymi jest opasana SM42. Problem polega również na tym, iż BR110 jest
nieco krótsza od SM42 (różnica 2-3 milimetrów w skali H0) więc model nie
będzie dokładnie w skali 1:87 - ja wydrukowałem sobie plan w skali 1:90 -
wtedy nadwozie stonki mieściło się idealnie na powoziu BR110. Druga
różnica w stonce stworzonej przeze mnie leży w żaluzjach na bokach stonki
- nie bawiłem się nigdy w fototrawienie, więc wykorzystałem boki BR110.
To dwie różnice, obie jednak na tyle nieistotne (dla mnie), że
zdecydowałem się na przeróbkę.
Do przerobienia BR110 na SM42 potrzebne będą:
- blacha miedziana dość cienka (ja używałem chyba 0.4-0.5 mm)
- nieco plastiku ;-) aby uzupełnić braki z podwoziu
- distal, a także masa chemoutwardzalna (również używałem distalu)
- szpachel modelarski (ja używałem talku zmieszanego z lakierem bezbarwnym
"Capon" - bardzo fajnie się tym uzupełnia dziury do 2 mm)
- plexi - ja skorzystałem z opakowania po kasecie magnetofonowej
- porzucenie najbliższej Ci osoby na okres około 2 tygodni (jak będziesz
się spieszył to nawet tylko 1 tygodnia). Możliwości jest dużo - biura
turystyczne oferują moc atrakcji w dowolnym okresie roku ;-) Można też
uprzeć się i próbować stworzyć model będąc w trakcie trwania związku
intymnego, jednak tą metodę polecam najwytrwalszym (ja sam połączyłem obie
metody i najcięższy etap prac wykonałem, gdy kobiałka wyjechała na święta
do rodziny) ;-)
Po wysłaniu oblubienicy na narty w Alpy i zgromadzeniu wszystkich
potrzebnych narzędzi i sprzętów rozbieramy BR110.
Etap pierwszy - rozbiórka
Pudło BR110 należy pociąć. Ja ciąłem w następujący sposób (przy czym należy
zwrócić uwagę po której stronie krawędzi modelu leży linia cięcia)

W modelu SM42 wykorzystałem obszary zaznaczone kolorem.
Etap drugi - podwozie i napęd
Ponieważ po pocięciu otrzymujemy podwozie z symetrycznym otworem na
kabinę, a SM42 kabinę ma nieco niesymetrycznie ;-) toteż należy w miejscu,
gdzie brakuje nam bocznego pomostu wkleić kawałki plastiku. Po
zaszpachlowaniu i pomalowaniu otrzymamy ramę z pomostem dookoła.
W tym miejscu pojawia się problem - silnik musi pozostać w środku, a
wklejony pomost uniemożliwia wstawienie tam silnika w obecnej postaci.
Ponieważ nie będziemy dewastować naszego godzinami wykonywanego pomostu,
należy więc pozbawić silnik bocznych blach mocujących i zamocować go na
stałe do podwozia. Ja pozbawiłem silnik również górnej części, dzięki
czemu łatwiej zmieścił się w miejscu, gdzie oryginalnie SM42 posiada
tłumik :-)
W podwoziu należy też dokonać jeszcze jednej zmiany - w miejscu gdzie
BR110 ma umiejscowiony silnik należy obciąć boki, zeszlifować po około 3
mm i z powrotem je dokleić, ponieważ SM42 nie ma takiego wystającego
fragmentu w środkowej części.
Etap trzeci - nadwozie
W nadwoziu wykorzystałem wszystkie boki zaznaczone na zdjęciu. Ponieważ
SM42 jest niesymetryczna toteż jeden z boków musiałem przeciąć na mniej
więcej pół (chyba w proporcji 21:24 - nie pamiętam) i jedną z części
dokleić do tej, która została nieprzecięta. Wskutek tej operacji uzyskamy
boki o długościach 81mm i 20mm. Przód należy zeszlifować w taki sposób,
aby jego boki były zaokrąglone. Górę wykonałem z blachy miedzianej. Z
blachy również wykonałem całą kabinę. Dokładniesze dane na poniższym
obrazku:

Etap czwarty - detale

Do wykonania pozostają szybki, poręcze, dach, światła, zderzaki.
szybki - wyszlifowałem plexi do wymiarów bocznych okien i wkleiłem. Szybki
przednie i tylne (takie malutkie) uzyskałem poprzez naniesienie cienkiej
warstwy (jakby pęcherzyka) rozpuszczonego plexi.
poręcze - wykonałem z drutu miedzianego 0.5mm. Najpierw pociąłem drut na
odpowiedniej długości kawałki. Następnie każde ze skrzyżowań dwóch drutów
musiałem podszlifować tak, aby po połączeniu druty były w jednej
płaszczyźnie (tak jakby łączenie drewna "na krzyż"). Wymaga to nieco
cierpliwości ;-) Następnie w drewnianej klepce wyrzeźbiłem kształt poręczy
przedniej i bocznych - inaczej nie da się zlutować tych drutów - za małe
odległości pomiędzy nimi powodują, że przy lutowaniu jednego połączenia
rozlutuje się drugie. Łącznie poręcze zajęły mi około 8 - 10 godzin.
dach - wykonałem osobno również z blachy miedzianj i dolutowałem do
kabiny
światła - ponieważ nie da się zainstalować diod ani światłowodów do
reflektorów dolnych, tak więc zastosowałem imitację reflektorów - do
plastikowego kółka o średnicy 4 mm dokleiłem fragment hologramu o średnicy
3 mm. Wygląda całkiem ładnie
zderzaki - dokleiłem z byłej BR110.

Ogólnie rzecz biorąc model udało mi się zbudować przez około 60-70 godzin
pracy. Nie jest on wykonany idealnie - to mój pierwszy zbudowany model i
należałoby się z tym faktem liczyć :-)
T.J.
Od redakcji
Przedstawiony powyżej sposób przeróbki powinien być traktowany raczej jako
pewna inspiracja do poszukiwania własnych pomysłów. Wiedząc już co należy zrobić
aby uzyskać powyższy efekt, należy zastanowić się nad dalszymi udoskonaleniami.
Przede wszystkim należy opanować technologię trawienia, aby móc zamodelować oryginalny
wygląd nadwozia i podwozia. Fototrawione blachy można by nakleić na oryginalne
pudło po zeszlifowaniu oryginalnych klamek itp. wystających elementów.
Gorsza sytuacja występuje z podwoziem. O ile niewielkie skrócenie całkowitej długości
nie jest rażące jesli model ma znaleźć zastosowanie na makiecie a nie na
konkursie modeli (przemysł skracał wagony pasażerskie do skali liniowej 1:100
i prawie nikt tego nie zauważał), o tyle już na pierwszy rzut oka widać że wózki
są nie tylko niezgodne z oryginałem, ale co gorsza są za krótkie.
Poszerzenie rozstawu osi jest raczej nierealne (w każdym razie kosztowało by
sporo pracy z niewiadomym efektem końcowym). Wózki należałoby natomiast
upodobnić wycinając pilniczkiem mieszki wokół maźnic (wózki SM42 są bardziej
ażurowe) i naklejając imitacje resorów piórowych (np. z blachy fototrawionej).
Przy okazji należało by spróbować zmienić zestawy kołowe na szprychowe.
Najlepiej zdobyć gotowe zestawy wraz z kołem zębatym od innego modelu lokomotywy
(E44 ?). Problematyczny jest takze silnik, umieszczony w płaskiej skrzyni
pod podwoziem. W SM42 nie ma takiej skrzyni, jest cylindryczny zbiornik
i dwie skrzynie. Albo zmienimy silnik na mniejszy np. płaski albo
zostawmy oryginalną skrzynię i zamodelujemy atrapy tych urządzeń na jej
powierzchni. Przy okazji - silnik mozna przemieścić do budki, ale
na tę okoliczność należy wydłużyć jeden a skrócić drugi wał Cardana.
Warto pamiętać o drobnych wykończeniach - charakterystyczne lemiesze,
reflektory z subminiaturowych LED, prostokątne tarcze zderazków,
srebrzyste logo Fabloku, drobne napisy na nadwoziu i podwoziu, itp.
Oczywiście dyskusyjne jest, po co w ogóle trudzić się tak daleko zaawansowaną
przebudową, zamiast zrobić model od zera (form scratch :-)
Uważam, ze warto to zrobić, chociażby dla wprawy. Używane (cęsto zużyte ;-)
modele BR110 produkcji byłego NRD są łatwo dostępne na giełdach po przystępnej cenie,
więc koszt takiego eksperymentu jest niewielka (nie licząc czasu, ale ten nie będzie zmarnowany
bo wiele się nauczymy). Tym bardzej jeśli model ten kurzy się już na półce -
nic nie tracimy.
Ponadto trwałośc wykonanego na bazie BR110 modelu jest większa, blachy
miedziane przyklejone do solidnego grubego plastiku, z jakiego wykonany
jest ten model, nie wgniotą się przy manewrach ręcznych ;-) a gotowe
podwozie ma większą szansę poprawnie jeździć niż robione samodzielnie.
Nawet gdy efekt końcowy będzie niezbyt zachęcający, lokomotywę
możemy odstawić do zapasu długotrwałego w cień szopy, gdzie nie będzie
się rzucać w oczy ale będzie miłym akcentem. Aby tego uniknąć,
pamiętajmy o dobrej jakości farbach, stosowaniu wzorników przy malowaniu pasów,
nie malujmy po świeżej farbie, warto też zaopatrzyć się w aerograf.
Inne linki: strona o SM42
koniec uwag redakcji
Back to the JTZ Page
